31 marca 1944

 

Szeszory
Miejscowość
Pistynka
Zamek
Koscioły
Cmentarze
Rutenizacja
Pobudka
Ceramika
Kaweccy
Czesław Blicharski
Grzesiowski
Urbańscy
Kaliniewicz
31 marca 1944
Ofiary
Oprawcy
Sprawiedliwi
Skoreccy
Solińscy
Dębińscy
Hajtałowicze
Genowefa Iwanicka
Romanowscy
Bugalscy
Bidzińscy
Spólniccy
Olechowscy
Boryńscy
Emil
Żydzi
Donia Rosen
Bluma Fogel
Jabłonowski
Hołd Ruski
Karta Polaka
Dziedzictwo
Filmoteka

 

 

 

 

 

    Lasy wokół Szeszor były matecznikiem banderowskich bandytów. Właśnie tutaj się organizowali i napadali inne miejscowości w powiecie kosowskim i kołomyjskim. Tutaj i w Kosmaczu najdłużej ukrywali się przed NKWD zbrodniarze banderowscy jeszcze w latach pięćdziesiątych, korzystając ze wsparcia rusińskich mieszkańców Szeszor.

    Mordowanie Polaków w Szeszorach rozpoczęło się na wieść o zbliżaniu się Sowietów, którzy przekroczyli Dniestr. Była to ostatnia chwila na wymordowanie Polaków w Szeszorach zanim weszliby tam Rosjanie. Istotnie Rosjanie zajęli 01.05.1944 Kosów, Pistyń, Utoropy,  a następnie Jabłonów na początku maja 1944r. Jednak front zatrzymał się przed Szeszorami do końca lipca, a w pobliżu Kosowa do końca sierpnia 1944r (wspomnienia Jana Sitnika o Polakach w Kosowie). W Szeszorach stacjonowali Węgrzy, a większość mieszkańców Szeszor ewakuowała się na rozkaz Węgrów do Prokurawy. Polacy, którzy pozostali po banderowskim ludobójstwie w dniu 31.03.1944 w Szeszorach ukrywali się w lasach, a następnie szukali wsparcia u krewnych w sąsiednich miejscowościach, po czym w końcu w większości uciekli do Kołomyi. Węgrzy zostali wyparci z części Szeszor pod koniec czerwca 1944 roku. Doszło do ciężkich walk w okolicy spalonego przez Banderowców wcześniej kościółka rzymskokatolickiego.

 Aby zrozumieć cele banderowskich bandytów, którymi kierowali się oni wówczas oraz sposobu ich postępowania (np. bezwzględności mordowania, dzielenia przy mordowaniu małżonków i dzieci z małżeństw mieszanych etc.) warto zapoznać się nw. dokumentem:

Fragment rozkazu z 1944 r. Szuchewycza:

"W związku z sukcesami wojsk sowieckich konieczne jest przyspieszenie likwidacji Polaków, muszą zostać całkowicie zgładzeni, ich wioski spalone (...) ludność polską należy zniszczyć."

Rozkaz został tak wykonany:

 

 
Form Object

 

  Od kwietnia 1943r Rusini dopuszczali się pojedynczych morderstw bezbronnej ludności polskiego pochodzenia na Huculszczyźnie, które nasiliły się pod koniec 1943 roku, aż do 31.03.1944 roku kiedy ostatecznie Rusini wymordowali całą polską ludność Szeszor.

 Tej samej nocy  z 25 na 26 lipca 1943 roku Rusini uprowadzili z plebani w Pistyniu ks. Józefa Grzesiowskiego, zanim go zabili wcześniej był w bestialski sposób torturowany. Oba zabójstwa zostały opisane w relacji o.Eugeniusza Węgrzyna.  

W tym czasie w pobliskim Kosmaczu:

  •  zabito na drodze żonę inż. Kuźmińskiego wraz z 4 letnią córką,

  •  zamordowano inż. Żmigrodzkiego wraz z 9 letnią córką (22.VII.1943) i resztą rodziny,

  •  zabito w Kosmaczu p.Klisowskiego wraz z całą rodziną (zwłoki 6 osób znaleziono w leśnej rozpadlinie),

  •  w czasie napadu na pracowników kopalni naftowej w Kosmaczu bandyci Rusini gwałcili kobiety i dziewczęta.

  •  zabito profesora gimnazjum Budzianowskiego.

26.VII.1943 postrzelono w Jabłonowie rzeźnika Jana Lewandowskiego i 3 osoby.

29.VII.1943 w Pistyniu zamordowano wieśniaka p.Marchewkę wraz z żoną i dzieckiem.

W nocy z 3.IX.1943 na 4.IX.1943 zamordowano w Kosmaczu:

  •  p.Nowaka z żoną,

  •  p.Korneckiego z żoną,

  •  p.Szubrykta dyr kopalni,

  •  p.Wasylkowskiego montera kopalni, jego żonę i 3 dzieci, po czym obrabowano ich domy.

W Riczce obrabowano zupełnie dom pułkownika Okułowicza, rodzina uciekła.

W nocy z 2 na 3.X.1943 w Jabłonowie rusińscy bandyci:

  •  zamordowali rodzinę Popielów (3 osoby), pomordowano ich w strasznych męczarniach, ich 20 letniej córce wyłamano ręce i rozbito kręgosłup - p. Pikozub była tego świadkiem,

  •  rodzinę Bojczuk-Lewandowski pobili do utraty przytomności,

  •  zamordowali  p. Jadacha ślusarza,

  •  zamordowali 8 osobową rodzinę Nowakowskich.

Ludność miejscowa podobno wiedziała dokładnie kto mordował. Ze strachu przed zemstą  ukrywała ona nazwiska morderców. Wiadomo, że wśród bandytów byli policjanci ukraińscy.

W nocy z 5 na 6.IX.1943 obrabowano mieszkanie inż. lasowego Bosakowskiego w Szeszorach.

W nocy z 1 na 2.10.1943 r. w Szeszorach na domy dwóch polskich rodzin Jana i Kazimierza Skoreckich dokonali napadu Banderowcy. Domownikom w ostatniej chwili udało się uciec i ukryć. Nikt nie zginął. Obie jednak rodziny w obawie o swoje życie zostały zmuszone do opuszczenia rodzinnych domostw i schronienia się w bezpieczniejszych miejscach.

 Po tych morderstwach niektórzy Polacy, którzy mieli gdzie uciekać opuścili Szeszory np. Państwo Kaweccy, Kaliniewicze. Pozostała w Szeszorach zdecydowana większość Polaków, którzy żyli tu od zawsze i nie mieli gdzie uciekać. Mieli świadomość, że po wymordowaniu Żydów i polskiej inteligencji teraz niechybnie przyjdzie na nich pora.

Zastraszano Polaków, dzieci rusińskie prześladowały dzieci polskie. Zdarzenie opisane przez panią Genowefę Iwanicką, gdy dziewczynka Rusinka uderzyła w twarz dziewczynkę polską i wykrzyczała z nienawiścią "Ty, Polko!"  zdarzały się nagminnie, podobnie do publicznych wezwań "Rizaty Lachiw" i "Smert Lachom", "my ne budemo maty Ukrainy, ale i Lachiw tu ne bude", "Zrobimy z Wami koniec!". Polacy bali się chodzić pojedynczo z racji zdarzających się morderstw na podróżujących samotnie Polakach. Publicznie lżono i zastraszano Polaków np. dzieci rusińskie wykrzykiwały w Szeszorach do Polaków : "Na górze grzyby, na dole kasza - uciekajcie Polacy Ukraina nasza!". Polacy bali się chodzić w Szeszorach w górę Pistynki w okolice Cerkwi, gdzie przeważali mieszkańcy Rusini, którzy rok wcześniej tam obrabowali, zastraszyli i w końcu wypędzili stamtąd szeszorskich Żydów.

Eugeniusz Wołoszczuk i Szczepan Stefaniuk zostali zamordowani na drodze koło wsi Pistyń, gdy jechali rowerami z Kosowa do Kołomyi. Wincentemu Wołoszczukowi ojcu Eugeniusza Rusini odcięli piłą głowę, po czym kopali ją piłkę futbolową, a  następnie rozbili ją na kawałki - podobne sadystyczne mordy na Polakach zdarzały się nagminnie na Pokuciu.

Od kwietnia 1943 kilku Rusinów i Polaków rzymskokatolickich przeszło w parafii Pistyń na wyznanie greckokatolickie pod wpływem terroru banderowskiego oraz obietnic kapłanów greckokatolickich z Pistynia, że ci którzy zmienią wyznanie i wyrzekną się polskości nie będą mordowani.

W wielu miejscowościach Rusini grozili swoim polskim sąsiadom chcąc ich zmusić do opuszczenia swoich gospodarstw. W niektórych miejscowościach Rusini pozostawiali korpusy zwłok Polaków i odrąbanych od nich głów, aby zastraszyć resztę Polaków np. w Jabłonowie. Przy drogach Banderowcy wieszali na drzewach Polaków np. wbijali na pal Polaków przy drodze do miejscowości Święty Józef, w której mieszkali głównie Polacy, aby ich zastraszyć. Zastraszano Polaków wysyłając im imienny dokument z wyrokiem śmierci. Podrzucano ulotki z pogróżkami.

 

W mordowaniu wykorzystywano wzory z Rzezi Wołyńskiej, w opinii RGO ludobójstwo na Polakach było inspirowane i sterowane przez ukraińskie centrum ideologiczno-decyzyjne z Lwowa.

 Od połowy 1943r zorganizowane formacje partyzanckie Sowietów przekraczały linię frontu, aby siać dywersję na zapleczu frontu wroga na Pokuciu. Poniższa mapka przedstawia aktywność partyzantki sowieckiej w województwie stanisławowskim.

Na początku maja 1944 roku Węgrzy zostali wyparci z Pistynia i okopali się w Szeszorach. W tym bałaganie  oprócz regularnych jednostek frontowych sowieckich, niemieckich i węgierskich walczyła także partyzantka sowiecka i bandy banderowskie.

The Székely Light Division’s 27/2nd Light Artillery Battery went off to the eastern front at the end of May 1942, and was fighting there for almost a year. On 22 March 1944, the entire division was mobilised and in April, as the original subordination of the division came to an end, it became subordinated to the VI Corps, which was engaged in fighting at the eastern theatre of operations.

During five months of frontline service at the eastern front, nearly 400 soldiers of the 27th Székely Light Division were killed in action, many of them in the offensive at the end of April 1944, others in the course of the defence operations near Kosow and Horod at the end of June and near Delatyn and Mikuliczyn at the turn of July and August. The fallen were buried in war cemeteries raised inside and around the small villages behind the lines of the light division, either separately or in mass graves, when heavy casualties demanded it. Several Székely soldiers were laid to rest in such cemeteries in Horod, Jaworow, Krzyworownia, Szeszory, Sokolowka, Tudiow, Worochta, Jasienow Gorny, Zabie and Mikuliczyn.

Ludobójstwo ludności polskiej Szeszor w nocy z 30 na 31.03.1944r przez nacjonalistów ukraińskich

    Polacy mieszkali w większości w pobliżu kościółka, a Rusini mieszkali w większości w pobliżu cerkwi. Wieczorem 30 marca 1944 roku Banderowcy zwerbowani wśród miejscowych Rusinów spotkali się w cerkwi, gdzie oprawcy uzgodnili kto z nich których Polaków będzie mordował.  Sygnałem do rozpoczęcia mordów było podpalenie kościoła rzymskokatolickiego w  Szeszorach.  Kościółek rzymskokatolicki w Szeszorach został podpalony przez Rusinów, którzy wyszli z cerkwi (ok. 2km w górę Pistynki od kościółka) z poświęconymi przez miejscowych księży greckokatolickich narzędziami zbrodni i przeszli pod kościółek.  Po podpaleniu kościółka zaczęły się mordy na Polakach i palenie ich domostw, które trwały od 23-ciej wieczorem do ok. piątej nad ranem.

    Relacje z tego co zastano na drugi dzień rano są przerażające i nie do zniesienia dla normalnego psychicznie człowieka. Nie oszczędzono nikogo, ani kilkumiesięczne niemowlęta, ani kilkuletnich dzieci, ani ciężarnych kobiet mordując tak, aby zadać jak najwięcej bólu, w tym paląc żywcem powiązanych Polaków. Rusini mordowali głównie siekierami i bagnetami, bo na bezbronnych Polaków, starców, kobiety i dzieci szkoda im było pocisków. Polacy nawet nie próbowali stawiać oporu, jedynie usiłowali uciekać. Nikt nie przypuszczał, że będą mordować kobiety i dzieci, dlatego ich zginęło najwięcej, bo nie były w stanie uciekać w mroźną i śnieżną marcową noc - nie dowierzano w barbarzyństwo rusińskich sąsiadów, liczono na to, że kobiety i dzieci nie będą zabijane. Spalono polskie domy z ich mieszkańcami i kościół. W jedną noc społeczność ponad 490 hucułów polskiego pochodzenia przestała istnieć - zamordowano co najmniej 102 Polaków, ci którzy ocaleli zostali zmuszeni do ucieczki. Bestialstwo mordów wskazuje na zwyrodnienie i brak humanitaryzmu sprawców, którymi byli sąsiedzi ofiar.

    Rusińscy sąsiedzi zabijali swoich polskich sąsiadów za to, że ci byli Polakami mimo, że w Szeszorach  nigdy żaden Polak nie zrobił krzywdy swojemu rusińskiemu sąsiadowi za to, że ten był Rusinem. Razem żyli w zgodzie przez wieki, pomagali sobie nawzajem, żenili się między sobą, a mimo to w chwili  próby nie wytrzymały  odwieczne wielopokoleniowe przyjaźnie i pokrewieństwo.

    Z wielkim smutkiem należy odnotować zdarzenia w których najbliższe związki rodzinne w rodzinach mieszanych okazały się słabsze od morderczego nacjonalizmu. Faktem jest że rusińska żona tej nocy wydała Banderowcom swojego męża oraz syna  i obserwowała ich egzekucję. Faktem jest że banderowski Rusin tej nocy pozwolił na zabicie dwóch maleńkich synów swojej córki (swoich wnuków z których jeden był jeszcze kilkumiesięcznym niemowlakiem) bo ojciec wnuków był Polakiem. Gdy jego córka broniła swoich synów, to zadano jej ciosy siekierą w głowę. Pozwolił na zabicie swoich wnuków na rozkaz Banderowców za "wolną Ukrainę", tak jakby te dzieci były największymi wrogami Ukrainy. Faktem jest, że tej nocy córka wydała swojego ojca Polaka oraz brata i w jej obecności ich zabito, w kwietniu 1943 uległa ona terrorowi ukraińskiemu  i wypisała się z kościoła rzymsko-katolickiego do greko-katolickiego. Nie dość, że zrezygnowała ze swojej polskości i została Ukrainką, to przystąpiła do Banderowców, aby udowodnić gorliwością swoją ukraińskość morderstwami na swoich najbliższych krewnych. Po latach wszyscy głęboko tego żałowali - byli ofiarami indoktrynacji ukraińskiej.

    Gdy dzisiaj spytacie szeszorskich duchownych grekokatolickich, co się stało z kościółkiem, to usłyszycie że "spalił się podczas wojny" - chcieliby tym obciążyć Sowietów. Trudno się dziwić skoro to oni byli prowodyrami mordów w Szeszorach i sami święcili narzędzia zbrodni oraz błogosławili morderców w swojej cerkwi w nocy tuż przed "akcją" mordowania Polaków. Dzisiaj pytani, gdzie są pochowane ofiary mordów udają, że nie wiedzą. Tymczasem front przeszedł przez Szeszory kilka miesięcy po podpaleniu kościółka. Kościółek podpalono w nocy z 30 na 31 marca 1944 roku, gdy  Sowieci jeszcze nie wkroczyli do Pistynia.

    Charakterystyczne jest, że Rusini do dzisiaj nie dali upamiętnić wszystkich ofiar mordów, ukrywają informacje o wszystkich zamordowanych Polakach, ani nie chcą pozwolić na umieszczaniu na grobach informacji kto i dlaczego ich zamordował. Co więcej do niedawna zabraniali chowania zmarłych na cmentarzu rzymskokatolickim w Pistyniu. Dzisiaj niszczą zupełnie pamięć o Polakach pozwalając chować Ukraińców na polskich grobach.

Po wejściu Armii Czerwonej do Kosowa Sowieci z NKWD utworzyli specjalny "Istriebitelnyj" batalion do walki z UPA. Okrucieństwo mordów banderowskich sprawiło, że spontanicznie do batalionu wstępowali krewni ofiar banderowskiego ludobójstwa w szczególności Rusini z rodzin mieszanych, którzy mścili się na bandytach za zamordowanych bestialsko najbliższych krewnych.

Banderowcami byli czasami sąsiedzi ofiar. Na co dzień wiedli oni życie tak jak inni rusińscy sąsiedzi, dlatego nikt nawet nie domyślał się, że są oni bandytami, którzy brali udział w akcjach mordowania Polaków.   Dopiero gdy "istriebitelnyj" batalion przywoził do miasta zabitych lub pojmanych bandytów, to krewni ofiar zbrodni banderowskich rozpoznawali w nich swoich sąsiadów.

Zdarzało się, że rusińscy sąsiedzi, którzy bestialsko znęcali się nad ofiarami wieczorem, nad ranem byli nad wyraz usłużni i współczujący dla rodzin zabitych nie wiedzących, że ci rusińscy "przyjaciele" byli oprawcami np. w Kosowie sąsiad, który brał udział w powolnym paleniu żywcem ofiary na drugi dzień natrętnie oferował zrobienie trumny i pomoc rodzinie w pochówku wypierając się swojego udziału w morderstwie.

W większości Banderowców z Szeszor i ich zwolenników wysyłano na Sybir skąd powrócili po 1956 roku. Dziś oni i ich potomkowie tworzą czarno-czerwoną szowinistyczną awangardę w Szeszorach.

Ocaleni polscy mieszkańcy Szeszor po ucieczce przed Banderowcami 31.03.1944 ukrywali się u krewnych w sąsiednich miejscowościach. Po wejściu Sowietów nadal szalał banderowski terror, dlatego pogorzelcy prędzej czy później trafili do Kołomyi, gdzie oczekiwali na ekspatriację. W Kołomyi tymczasowo mieszkali w domach pozostałych po wymordowanych przez Niemców i Rusinów Żydach głównie na terenie byłego Getta I i Getta II. Byli świadkami wieszania na rynku banderowskich bandytów przez Sowietów oznakowanych kartkami z opisem ilu Polaków zabił każdy z nich. Także byli świadkami pochówków umundurowanych żołnierzy sowieckich zabitych przez Banderowców przywożonych do Kołomyi samochodami ciężarowymi.

Gdybyście szukali domów w których mieszkaliście, to trudno je obecnie znaleźć, ponieważ nazwy ulic zmieniano po wojnie kilkukrotnie. Nawet w ratuszu w siedzibie Rady Miejskiej nie znajdziecie informacji o nazwach przedwojennych ulic. Dlatego publikujemy wycinek mapy z 1939 roku, abyście mogli odnaleźć stare nazwy ulic i dotrzeć do domów, które zamieszkiwali mieszkańcy m.in. Szeszor w 1944 i 1945 roku przed ekspatriacją na zachód.

 

Zwiedzając Kołomyję nie zapomnijcie o cmentarzu rzymskokatolickim, a na nim o bezczeszczonych przez Rusinów grobach i pomnikach polskich patriotów dopóki jeszcze istnieją. Zwróćcie uwagę na kryptę tysięcy polskich jeńców wojennych i zakładników zamorzonych przez Rusinów w 1919 roku w rusińskim obozie koncentracyjnym w Kosaczowie kołomyjskim (dzielnicy Kołomyi).

 

 


Strona zaprojektowana do przeglądania za pomocą MS Internet Explorer 1024x768

Data ostatniej modyfikacji 2010-03-30.